Szukaj
KATEGORIE
E-prasa
>> Wydania Darmowe (35)
>> Dzienniki (42)
>> Erotyczne (4)
>> Hobby (6)
>> Budownictwo (9)
>> Edukacja (23)
>> Dla Kobiet (3)
>> Matematyczne (3)
>> Polonistyczne (2)
Ebooki
>> Języki Obce (155)
>> Obyczajowe (236)
>> Romans (150)
>> Poradniki (25)
>> Prawo (387)
>> Psychologia (47)
>> Zdrowie (21)
>> Inne (202)
Audiobooki
E-podręczniki
>> Matematyka (85)
>> Historia (6)
>> Język Polski (19)
>> Fizyka (11)
Audiobooki angielskie
>> Biografie (7)
>> Dla Dzieci (4)
>> Obyczajowe (17)
>> Erotyka (45)
>> Film I Tv (3)
>> Historia (11)
>> Humor (13)
>> Literatura (7)
>> Filozofia (1)
>> Poezja (2)
>> Poradniki (52)
>> Podróże (2)
Ebooki (j. angielski)
>> Biografie (16)
>> Obyczajowe (14)
>> Gotowanie (12)
>> Film I Tv (2)
>> Gry (1)
>> Historia (4)
>> Humor (89)
>> Kryminał  (3)
>> Poezja (1)
>> Poradniki (40)
>> Podróże (49)

Bajki Za Sms
<<<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  >>> 
O uczniu prawie-czarnoksiężnika
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II". Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.
Stanisław Mikulski to wybitny aktor polskiego filmu, którego pamiętamy z filmów "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a przede wszystkim z serialu "Stawka większa, niż życie".
Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego, który swą pozycję klasowego twórcy scenariuszy filmowych osiągnął za napisanie polskiej wersji scenariusza do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.
Fragment bajki:   "Był sobie szewc, który miał jednego syna, pięć córek i pustą kiesę, bo w królestwie moda zmieniała się na każdą wiosnę i nikt butów nie naprawiał, tylko od razu wyrzucał. Tak więc szewc był bez pracy i nie raz nie dwa rodzina obejść musiała się smakiem, bo nawet suchego chleba na obiad nie mieli za co kupić. Syn szewca nazywał się Antek i kiedy skończył jedenaście lat, rodzice postanowili oddać go jakiemuś majstrowi na termin, żeby nauczył się uczciwego rzemiosła i poratował rodzinne finanse. Matka spakowała mu kilka ubrań i poszli do stolicy. Idą, idą, wreszcie spotykają na drodze jakiegoś wąsatego, chudego jegomościa. "Witam, witam, rączki całuję" - mamrocze i w pas się kłania, aż mu czarny płaszcz furkocze..."
 
 
autor: Antoni Józef Gliński/red. Bartosz Wierzbięta
isbn: 978-83-910569-5-0
data: 2010.08.18
cena: 6.10 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka
O królewiczu Janie, ognistym ptaku i skrzydlatym wilku
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II". Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.
Stanisław Mikulski to wybitny aktor polskiego filmu, którego pamiętamy z filmów "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a przede wszystkim z serialu "Stawka większa, niż życie".
Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego, który swą pozycję klasowego twórcy scenariuszy filmowych osiągnął za napisanie polskiej wersji scenariusza do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.
Fragment bajki:   "Dawno, bardzo dawno temu żył sobie król, który miał trzech synów. Dwaj starsi byli wykształceni i mądrzy, ale najmłodszy, Janek małomówny był i wszyscy sądzili, że to z wrodzonej głupoty. W królewskim ogrodzie, zaraz za pałacem rosło drzewo rzadko spotykanej odmiany - srebrna jabłoń ze złotymi jabłkami. Król codziennie upajał się jej widokiem. Tak obmyślał trasę porannego spaceru, żeby chociaż trzy razy przejść obok. Przystawał, chuchał na któreś z jabłek i polerował je atłasową chusteczką. Uśmiechał się od ucha do ucha na myśl o złotych jabłkach, które wkrótce trafią do królewskiego skarbca. Pewnego dnia po śniadaniu król spojrzał na jabłonkę i stanął jak wryty. - "Do kroćset!" - zaklął - "na drzewie jest tylko dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć jabłek, a nie dalej jak wczoraj było tysiąc! Ktoś musiał ukraść jedno w nocy!" Wezwał swoich synów. - "Wiecie jak bardzo kocham to drzewo, wiecie jak wiele dla mnie znaczy. Złapcie podłego złodzieja, a szczodrze wam się odwdzięczę" - powiedział i spojrzał na nich z nadzieją. Dwaj starsi zawołali niemal jednocześnie. - "Jeszcze dziś go dorwiemy, tato!" ..."

 
autor: Antoni Józef Gliński/red. Bartosz Wierzbięta
isbn: 978-83-910569-5-0
data: 2010.08.18
cena: 6.10 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka
O Jagodzie, o smoku i o zaczarowanych kołowrotkach
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego" który powstał przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Michała Milowicza i Bartosza Wierzbięty.
Michał Milowicz to gwiazda polskiej sceny, którego pamiętamy z przedstawień "Koncert piosenek Elvisa Presleya" oraz "Metro", a także z filmów "Chłopaki nie płaczą", "Killer'ów 2-óch", czy "Poranek Kojota".
Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego. Prawdziwą sławę przyniosło mu opracowanie polskich dialogów do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.
Fragment bajki:       "Była sobie kiedyś córka leśnika, piękna, mądra i zawsze uśmiechnięta. Na imię miała Jagoda. Pewnego dnia spotkała nad jeziorem siwego staruszka. Staruszek stał po pas w wodzie i szukał czegoś na dnie. Cały był mokry i zziębnięty, aż szczękał zębami. Obok na wodzie kołysała się łódka. Jagodzie zrobiło się go żal. "Co się stało? Może panu pomóc?" - zapytała. "Łowiłem ryby i spadły mi okulary. Gdzieś tutaj, ale nie mogę znaleźć, bo bez nich prawie nic nie widzę. Tylko broń Boże mi nie pomagaj, bo woda jest strasznie zimna!". "Nie jestem jakąś królewną, nic mi nie będzie" - zaśmiała się Jagoda, zrzuciła z pleców chrust, który nazbierała w lesie, weszła do zimnej wody i bez trudu znalazła zgubę. Staruszek założył okulary, przyjrzał jej się uważnie i powiedział: "Nigdy nic nie wiadomo". A potem wgramolił się do łódki i odpłynął. "Dziękuję i do zobaczenia!" - krzyknął jeszcze i zniknął wśród tataraków. "Do zobaczenia? Ciekawe przy jakiej okazji" - pomyślała zdziwiona Jagoda - "I co to miało znaczyć, że nigdy nic nie wiadomo?". Ale potem poczuła, że woda faktycznie jest bardzo zimna, więc czym prędzej wyszła na ląd. I aż krzyknęła ze strachu, bo nad jeziorem leżał smok. Wielki, złoty smok z długim, czerwonym jęzorem, którym leniwie lizał się po grzbiecie. "Całkiem jak kot" - pomyślała Jagoda, ale zaraz zmieniła zdanie, bo smok ziewnął. "Nie, koty jednak nie mają takich wielkich, ostrych zębów". "I nie dymi im się z nosa" -przyszło jej po chwili do głowy. Najgorsze jednak było to, że smok jak na złość rozłożył się akurat na chruście, którego zebranie zajęło jej prawie cały dzień. Jagoda przez chwilę rozważała, czyby nie wrócić do domu po kuszę i smoka ustrzelić, ale gad wydawał się spokojny i niczego jej w sumie nie zrobił. Koniec końców nazrywała kwiatów, mchów i liści i zrobiła duże, miękkie posłanie. "Na tym ci będzie wygodniej" - powiedziała i smok wstał, przeciągnął się i po chwili położył, gdzie mu kazała. Wyglądał na zadowolonego. Jagoda zabrała chrust i poszła do domu. Opowiedziała swoją przygodę rodzicom, a ci bardzo się przestraszyli, że córka ma gorączkę i bredzi. I już prawie zmusili ją do wypicia wyjątkowo paskudnego lekarstwa, kiedy Trach! - coś z hukiem wylądowało przed chatką. Leśnik złapał kuszę, matka patelnię i wyskoczyli do ogrodu. A tam, na grządce, siedział smok. "Moje rzodkiewki..." - jęknęła matka i była to prawdopodobnie najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziano na widok smoka..."
autor: Antoni Józef Gliński red. Bartosz Wierzbięta
isbn: 978-83-910569-3-6
data: 2009.06.01
cena: 6.10 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka
O dwóch braciach
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego" nominowanej do tytułu "Książki audio roku 2008" w kategorii "Dla dzieci i młodzieży" w konkursie organizowanym przez portal "nexto.pl". Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.
Stanisław Mikulski to wybitny aktor polskiego filmu, którego pamiętamy z filmów "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a przede wszystkim z serialu "Stawka większa, niż życie".
Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego, który swą pozycję klasowego twórcy scenariuszy filmowych osiągnął za napisanie polskiej wersji scenariusza do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.
Fragment bajki:       "Byli sobie dwaj bracia. Starszy - Sobiesław - był chciwy i samolubny. Od małego wszyscy nazywali go "Sobek" i po latach nikt już nie pamiętał, że to zdrobnienie jego prawdziwego imienia. Młodszy z braci miał na imię Szczęsny - był poczciwy, ale leniwy i ciut nierozgarnięty. Nie zastanawiał się nad tym co robi, często więc wpadał w tarapaty; ludzie mówili wtedy: "Nie-Szczęsny!" i śmiali się z własnego żartu. Po śmierci ojca bracia odziedziczyli niewielką sumkę. Sobek położył pieniądze na stole. "Podzielimy się po równo" - powiedział i zaczął rozkładać banknoty na dwie kupki. "To dla mnie, to - dla ciebie, a to - dla mnie". Potem chwilę odczekał i znów: "To dla mnie, to - dla ciebie, a to - dla mnie". I potem już za każdym razem od siebie zaczynał i na sobie kończył. Po chwili gołym okiem było widać, że kupki wcale nie są równe i że starszy brat dostanie dwa razy więcej niż młodszy. Szczęsny nie zamierzał się jednak wykłócać, wziął co mu przypadło, zadowolony, że nie będzie musiał pracować. Niebawem połowę przehulał, a drugą rozdał biednym. Kiedy głód zajrzał mu w oczy, poszedł brata prosić o wsparcie. Sobek wysłuchał próśb Szczęsnego, przybrał poważną minę i tak skomentował: "Jak mawiał pewien mędrzec: Daje nie ten, kto ma co dać, ale ten, kto chce dać" - tu zrobił pauzę i zamyślił się - "Niestety" - dodał po chwili - "ja nie odczuwam takiej chęci... przykro mi, braciszku." Szczęsny wyszedł od brata załamany i głodny. Na zewnątrz szalała śnieżyca. "Pójdę gdzie mnie oczy poniosą, może mi się poszczęści." - pomyślał, westchnął i ruszył przed siebie. Idzie, idzie, nagle patrzy, a tu siwiuteńki staruszek brnie przez głęboki śnieg i widać, że ledwo mu sił starcza. A potem "bach" - wpadł w zaspę i cały zniknął pod białym puchem. Szczęsny ruszył mu na ratunek. Wyciągnął go na drogę, otrzepał i oddał mu swoją czapkę i rękawiczki. A potem odprowadził do najbliższej gospody i za ostatnie pieniądze kupił mu herbaty z malinami. Sam zaś ruszył w dalszą drogę, a właściwie pobiegł i to dość szybko, żeby się rozgrzać. Biegnie, biegnie, a tu proszę - na poboczu, między drzewami, leżą jego czapka i rękawiczki. Zdziwił się, ale i ucieszył, bo ręce już mu z zimna całkiem zgrabiały. Ale kiedy pochylił się, żeby podnieść ubranie, czapka i rękawiczki Myk! - odskoczyły jak żywe. Szczęsny zaczął je gonić, ale ilekroć już myślał, że je pochwyci, czapka i rękawiczki przyspieszały i mknęły dalej. Wreszcie zatrzymał się, żeby odetchnąć i zobaczył małą chatkę, do której czapka i rękawiczki wkicały po wąskich schodkach. Pobiegł za nimi..."
autor: Antoni Józef Gliński red. Bartosz Wierzbięta
isbn: 978-83-910569-3-6
data: 2009.06.01
cena: 6.10 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka
O leniwym chłopie i skarbie
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego" który powstał przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Michała Milowicza i Bartosza Wierzbięty.
Michał Milowicz to gwiazda polskiej sceny, którego pamiętamy z przedstawień "Koncert piosenek Elvisa Presleya" oraz "Metro", a także z filmów "Chłopaki nie płaczą", "Killer'ów 2-óch", czy "Poranek Kojota".
Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego. Prawdziwą sławę przyniosło mu opracowanie polskich dialogów do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.
Fragment bajki:       "Dawno, dawno temu, żył sobie bardzo leniwy chłop. Niczego nie uprawiał, niczego nie hodował, tylko siedział w karczmie, dłubał w nosie i kombinował, jakby tu się wzbogacić bez żadnej pracy. Sąsiedzi radzili mu, żeby wziął się do roboty, zanim wszystko przepije, ale on tylko wzruszał ramionami i dalej dłubał. "Tylko głupi pracują" - odpowiadał. Zapasy pieniędzy powoli jednak topniały i chłop pewnego dnia zdał sobie sprawę, że zostało mu tylko kilka miedzianych monet. "Kup za nie ziarno, wysiej, za rok zbierzesz plon i będziesz miał z czego żyć" - radzili sąsiedzi. "E, za dużo zachodu" - uznał chłop - "Będę się bawił w jakieś podlewanie, wyrywanie chwastów i tym podobne? Nie jestem głupi". A potem poszedł do knajpy i wszystko przepił. Wracając do domu zboczył z drogi i wlazł do lasu, o którym wszyscy wiedzieli, że jest zaczarowany i lepiej tam nie chodzić, a już na pewno nie w nocy. Błąkał się tak ze dwie godziny, aż wreszcie zobaczył wśród drzew światełko. "Dobry wieczór, zastałem Jolę?" - wybełkotał, przekonany, że to chatka leśnika. Kiedy jednak rozsunął gałęzie, zobaczył, że światło nie pochodzi z chatki, a ze szczeliny w ziemi. Na środku polany w powietrzu unosił się blady, migotliwy płomień, który nie dawał ciepła i nie rzucał cienia. "Co do diabła...?" - wymamrotał chłop a wtedy "Trach!" - ogień strzelił iskrami, zapachniało siarką a z ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. "O Boże!" - wrzasnął chłop a wtedy płomień skurczył się i przygasł, ale on tego już nie widział, bo dawno uciekł w krzaki. Biegnie, biegnie, potyka się o korzenie drzew, gałęzie tłuką go po twarzy, a drogi jak nie było tak nie ma, bo ze strachu zgubił się już doszczętnie i nawet nie wie, gdzie północ, a gdzie zachód. Wreszcie wyrżnął głową o jakiś pień i aż usiadł z wrażenia. "Och do diabła..." - wymamrotał i zaczął rozcierać guza, a tylko to powiedział, znów zapachniało siarką i znów spod ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. Chłop znów się przestraszył i poleciał przez las. Biegnie, biegnie, a wokół coraz więcej dymu, coraz mocniej czuć siarkę i jeszcze z tyłu coś jakby coraz bliżej sapie. "Już po mnie" - pomyślał chłop, ale w tej samej chwili wybiegł na drogę i zobaczył kapliczkę. Z tyłu zasyczało, zafurkotało i ucichło, a kiedy chłop wreszcie odważył się obejrzeć, nikogo ani niczego tam nie zobaczył. Po jakiejś godzinie wrócił wreszcie do domu, dokładnie zamknął drzwi na klucz i zwalił się na łóżko. "Do diabła, niewiele brakowało" - powiedział i zadłubał w nosie. "Faktycznie" - odpowiedział czyjś głos i chłop ze strachu spadł z łóżka na podłogę. W fotelu siedział drobny jegomość w różowym szlafroku i piłował sobie paznokcie. "Panie, co pan? Jak pan tu wszedł?" - zdziwił się chłop, który dobrze pamiętał, że zamknął drzwi na klucz. "Trzy razy mnie wzywałeś, więc w końcu przyszedłem" - odpowiedział nieproszony gość. "Ja? Wzywałem? Do diabła, ja nikogo nie wzy..." - powiedział chłop i nie dokończył, bo właśnie zrozumiał z kim ma do czynienia."
autor: Antoni Józef Gliński red. Bartosz Wierzbięta
isbn: 978-83-910569-3-6
data: 2009.06.01
cena: 6.10 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka
<<<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  >>> 
E-Prasa.info należy do MarcoPOLO2000 i jest oficjalnym serwisem przedsprzedażowym NetPress sp. z o.o. działającym w ramach Programu Partnerskiego Nexto
kontakt w sprawach publikacji, zamówień, reklamacji - tel. +48.32.7281548
Buziaczki.pl : Bobasy.pl : NaszeMiasta : FUN : JeffDunham.pl : NeoBash : Browserówki
Księgarnia : 14.pl : XO.pl : Lektury : Reklama : Prasa : Traceroute